Boeuf Strogonow to klasyka w najlepszym wydaniu: delikatna wołowina, pieczarki i cebula w kremowym, głębokim sosie, bez udziwnień, za to z historią, charakterem
Boeuf Strogonow to jedno z tych dań, które mają więcej wersji niż poprawnych nazw, ale w swojej najlepszej, klasycznej odsłonie pozostaje prostym, eleganckim połączeniem wołowiny, pieczarek i cebuli w kremowym sosie ze śmietany, wina, musztardy i koncentratu pomidorowego.
To potrawa z bogatą i nie do końca uporządkowaną historią, która przez lata wędrowała między krajami, kuchniami i kulturami, zbierając po drodze nowe pomysły, dodatki i interpretacje. W jednych miejscach podawano ją z ryżem, w innych z ziemniakami, gdzie indziej bez śmietany albo bez grzybów, ale sens zawsze był ten sam – miękka wołowina otulona intensywnym, aksamitnym sosem.
Właśnie dlatego tak kusząca jest klasyczna wersja, oparta na kilku dobrze dobranych składnikach, które grają ze sobą bez zbędnych fajerwerków. To danie, które nie potrzebuje papryki, groszku ani egzotycznych dodatków, bo jego siłą jest równowaga smaków i prostota. A do tego świeża bagietka, którą można wymieść talerz do czysta – i więcej niczego do szczęścia nie potrzeba.
Brak ocen - bądź pierwszy!
0
Oceń
Składniki
wołowina
1 kg
cebula
4
pieczarki
20 dkg
śmietana
70 g
mąka pszenna
2 łyżki
olej
2 łyżki
pomidory
1 puszka
bulion
0.5 litra
sól
3 łyżeczki
papryka słodka
2 łyżeczki
musztarda
2 łyżeczki
czosnek
4 ząbki
majeranek
1 łyżeczka
kminek
1 łyżeczka
pieprz
1 łyżeczka
Wołowina powinna być lepsza- wołowe ekstra, zrazówka, rostbef, ligawa czy polędwica. Musztarda najlepiej dijońska. Puszka pomidorów to 400 ml puszka najlepiej siekanych bez przypraw. Bulion najlepiej wołowy
Przygotowanie
Cebule pociachaj w piórka, ogórki w wąskie paski, zaś pieczarki w spore kawałki. Pokrój ładną wołowinę w plastry jak na schabowe, potem w zgrabne paseczki na jeden kęs, wrzuć do miski i zasyp całym towarzystwem smaków: olej, papryka słodka i ostra, sól, pieprz, musztarda, czosnek, majeranek i kminek. Porządnie wszystko wymieszaj, żeby każdy kawałek był szczęśliwie oblepiony marynatą, przykryj miskę i wstaw do lodówki, chociaż na godzinę, a najlepiej na całą noc. Dzięki temu mięso zmięknie, przejdzie przyprawami i odwdzięczy się później soczystością oraz głębokim smakiem, czyli dokładnie tym, czego od dobrego strogonowa oczekujesz.
Wysyp mięso z całą marynatą na deskę, oprósz mąką i porządnie je w niej wytarzaj, aż każdy pasek dostanie swoją jasną, puchową kołderkę. Rozgrzej dużą patelnię albo rondel, wlej olej i kiedy tłuszcz będzie naprawdę gorący, wrzuć mięso bez ceregieli. Smaż na dużym ogniu około pięciu minut, mieszając co jakiś czas, tak żeby wołowina się rumieniła, a nie zaczęła dusić w swoich sokach. Chodzi o szybkie, konkretne zrumienienie – złoto tak, węgiel nie. Jeżeli patelnia jest za mała, aby zapewnić komfortowe warunki każdemu kawałkowi mięska, podziel je na części i smaż po kolei.
Ewakuuj mięso z patelni, ale zostaw tłuszcz. Wrzuć teraz na patelnię cebule i pieczarki i ogórki, zmniejsz ogień na średni i pozwól im razem chwilę się zaprzyjaźnić. Podsmażaj wszystko przez jakieś pięć minut, mieszając od czasu do czasu, aż cebula zmięknie, pieczarki puszczą aromat, a całość zacznie pachnieć tak, że domownicy sami przyjdą sprawdzić, co się dzieje w kuchni.
Teraz mięsko grzecznie wraca na patelnię i zaczyna romans z warzywami. Nalej bulionu, mniej więcej tyle, żeby połowa zawartości znalazła się pod wodą. Skręć ogień tak, żeby wszystko tylko delikatnie pyrkało, przykryj patelnię pokrywką i pozwól strogonowowi spokojnie robić swoje. Po 30 minutach wrzuć zmiksowaną puszkę pomidorów. Prościej byłoby z koncentratem, ale jest za kwaśny.
Dojście mięsku standardowo zajmie około godziny(od momentu zalania wodą i zagotowania), maksymalnie trochę ponad, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zajrzeć już po trzech kwadransach i sprawdzić mięso. Jak jest miękkie i dokładnie takie, jak lubisz – gratulacje, możesz kończyć wcześniej.
Pod sam koniec duszenia strogonow powinien być już przyjemnie gęsty i aksamitny, ale przecież chcesz dodać mu jeszcze więcej kremistości, i to jest właśnie ten moment. Zgaś palnik, dorzucić śmietanę, tylko wcześniej ją zahartuj, żeby nie zrobiła fochów i się nie zwarzyła, zamieszaj. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku możesz już przejść do części "jedzenie".