placki z warzyw po zupie

Placki z warzyw po zupie

⏱️ Całkowity czas przygotowania: 30 min
⏲️ Czas aktywnej pracy: 30 min
🍽️ 10 porcji
🌍 Kuchnia: międzynarodowa
🔥 Kalorie: 134
⚖️ Łączna waga potrawy: 860

Placki z warzyw po zupie, czyli drugie życie rosołu

Placki z warzyw po zupie, czyli drugie życie rosołu

Rosół ma pewną wadę. Kiedy już wszyscy zachwycą się klarownym wywarem, makaronem i niedzielnym obiadem, na dnie garnka zostaje sterta warzyw, których nikt specjalnie nie chce. Marchewka oddała smak. Pietruszka wykonała swoje zadanie. Seler przeszedł na kulinarną emeryturę. W wielu domach ich dalsza kariera kończy się niestety w koszu.

A szkoda.

Bo prawda jest taka, że warzywa po zupie są trochę jak aktor drugoplanowy, który przez cały film pozostaje niezauważony, a potem okazuje się najlepszą postacią całej historii. Oddały wywarowi część aromatu, to fakt, ale nadal mają smak, strukturę i przede wszystkim potencjał. Trzeba im tylko znaleźć nowe zajęcie.

Jednym z najlepszych jest zamiana ich w placki. Albo kotlety. Nazwa zależy głównie od tego, jak bardzo chce nam się je formować. Smak pozostaje praktycznie ten sam.

To zresztą jeden z tych przepisów, które powstały długo przed tym, zanim ktoś wymyślił modne określenie „zero waste”. Dawniej nazywało się to po prostu gospodarnością. Jeżeli już poświęcało się kilka godzin na gotowanie porządnego rosołu, wyrzucanie połowy składników byłoby zwyczajnym marnotrawstwem. Dziś wracamy do tych samych pomysłów, tylko używamy bardziej eleganckich nazw.

Największą zaletą placków z warzyw po zupie jest ich bezpretensjonalność. Nie próbują udawać mięsa. Nie konkurują z kotletem schabowym ani burgerem. Są dokładnie tym, czym powinny być: smacznym sposobem na wykorzystanie czegoś, co już mamy pod ręką.

Dobrze ugotowane warzywa z rosołu nadają się do tego idealnie. Są miękkie, aromatyczne i praktycznie gotowe do dalszej obróbki. Wystarczy je rozdrobnić, ale niekoniecznie na idealnie gładką masę. W wielu przepisach pojawia się blender, jednak znacznie ciekawszy efekt daje pozostawienie niewielkich kawałków marchwi czy pietruszki. Dzięki temu gotowe placki mają charakter, a nie konsystencję dziecięcego przecieru.

Drugą ważną sprawą jest związanie masy. Warzywa po długim gotowaniu zawierają sporo wilgoci, dlatego potrzebują dodatku, który pozwoli utrzymać wszystko w ryzach. Jedni używają jajka i bułki tartej, inni sięgają po płatki owsiane, mąkę albo ugotowane ziemniaki. Tak naprawdę wszystkie te rozwiązania prowadzą do tego samego celu: masa ma dać się uformować i zachować kształt podczas smażenia.

Bardzo wiele zależy również od przypraw. Warzywa po rosole są łagodne, czasem wręcz przesadnie grzeczne. Dlatego dobrze reagują na pieprz, czosnek, świeże zioła czy odrobinę suszonych przypraw. Nie chodzi o to, żeby całkowicie zagłuszyć ich smak, ale żeby przypomnieć im, że mają jeszcze coś do powiedzenia.

Warto też pamiętać, że to jedno z tych dań, które wyjątkowo dobrze znosi improwizację. W masie mogą znaleźć się resztki ugotowanej kaszy, kilka łyżek płatków owsianych, kawałek sera zalegający w lodówce albo garść świeżych ziół, które akurat proszą się o wykorzystanie. Trudno tu o kulinarną katastrofę. To raczej kuchenny recykling w najlepszym wydaniu.

Najlepsze placki są chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku. Dlatego nie warto się spieszyć. Zbyt wysoka temperatura sprawi, że przypalą się zanim zdążą nabrać odpowiedniej struktury. Kilka dodatkowych minut na patelni zwykle daje lepszy efekt niż ratowanie sytuacji później.

A kiedy już są gotowe, okazuje się, że świetnie odnajdują się praktycznie w każdej roli. Mogą być samodzielnym obiadem, dodatkiem do sałatki, wkładką do kanapki albo szybkim posiłkiem odgrzanym następnego dnia. Niektórzy traktują je nawet jak bazę do warzywnych burgerów. I trudno się temu dziwić. Dobrze usmażony placek z warzyw po zupie ma w sobie wszystko, czego potrzeba: chrupkość, aromat i tę szczególną satysfakcję wynikającą ze świadomości, że nic się nie zmarnowało.

Bo czasem najlepsze przepisy nie powstają z chęci stworzenia czegoś nowego. Powstają z niechęci do wyrzucania czegoś dobrego.

Średnia 4.52 / 5 (42 ocen)

0

Oceń

Składniki

  • wygotowane warzywa

    600 g

  • mąka z ciecierzycy

    100 g

  • cebula

    50 g

  • sól

    1.5 łyżeczki

  • wędzona papryka

    1.5 łyżeczki

  • czosnek

    4 ząbki

  • pieprz cayenne

    szczypta

  • grysik z ciecierzycy

    50 g

  • olej

    4 łyżki

Ten grysik z ciecierzycy to w zasadzie grubsza mąka. Sprzedawane jest też jako panierka z ciecierzycy. Jak nie znajdziesz — nie rozpaczaj, bułka tarta czy panko też dadzą radę, ale to już nie będzie bezglutenowe. Składu warzy w nie podaję z premedytacją-co zostanie z gotowania na pewno się sprawdzi. Może być też czosnek w proszku albo pasta z czosnku.

Przygotowanie

Cebulę siekamy, jarzyny z rosołu trzemy na tarce (albo w maszynce z tarczą trącą, grube oczka) dorzucamy przyprawy i przesianą mąkę z ciecierzycy – mieszamy wszystko, aż powstanie taka gęsta, pachnąca masa gotowa do akcji.

Teraz dzielimy tę pachnącą masę na dziesięć równej wielkości części i każdą obtaczamy w grysiku albo bułce tartej – tak, żeby później wyszły chrupiące, rumiane i nieco „zbrojone” na zewnątrz, gotowe do smażenia na złoto.

Na dobrze rozgrzaną patelnię z tłuszczem, wrzucamy niewielkie, nieco grubawe placuszki i smażymy je, nie przesadzając z gazem, aż zrobią się złociutkie i chrupiące jak jesienne liście pod stopami. Po usmażeniu odkładamy je na papierowy ręcznik, żeby odpuściły nadmiar tłuszczu i… voilà!

NazwaWartość%DV (mężczyzna)%DV (kobieta)
Makroskładniki
Kalorie134 kcal5%7%
Węglowodany16.6 g5%6%
Tłuszcz5.8 g8%8%
Białko4.3 g8%9%
Mikroskładniki
Wapń55 mg6%6%
Foliany55 µg14%14%
Żelazo1.8 mg23%10%
Magnez40 mg10%13%
Potas320 mg9%12%
Selen3 µg5%5%
Sód410 mg21%21%
Witamina A220 µg24%31%
Witamina B60.15 mg12%12%
Witamina C4 mg4%5%
Witamina E1.1 mg7%7%
Witamina K12 µg10%13%
Cynk0.8 mg7%10%