Gęsty, idealnie gładki krem z czerwonej soczewicy, pomidorów i marchewki, przełamany cytrynową świeżością i śmietankową miękkością, który jednocześnie syci, rozgrzewa i smakuje tak, jakby ktoś naprawdę się postarał w kuchni.
To jest taka zupa, która wygląda niewinnie, a potem nagle okazuje się, że właśnie zjadłeś coś naprawdę poważnie pysznego 😄 Gładka jak aksamit, kremowa, bez ani jednej podejrzanej grudki — bo wszystko zostało porządnie zblendowane, jak trzeba. Ma w sobie słodycz marchewki i pomidorów, lekką kwaskowość cytryny i przyjemne ciepło przypraw, które delikatnie łaskoczą język. A na talerzu z Bolesławca prezentuje się tak, że aż głupio nie zrobić zdjęcia przed pierwszą łyżką. To taki krem, który jednocześnie otula i stawia na nogi — idealny na każdy dzień, który potrzebuje trochę kulinarnego wsparcia 🍲
Średnia 4.21 / 5 (38 ocen)
0
Oceń
Składniki
soczewica czerwona
0.5 kg
kartofle
0.7 kg
pomidory
2 puszki (po 400g)
bulion warzywny
4 szklanki
śmietana
200 ml
masło
60 g
cebula
2
marchewka
2
czosnek
5 ząbków
sok z cytryny
4 łyżki
pieprz czarny
1 łyżeczka
papryka słodka proszek
1 łyżeczka
oregano, cukier, sól
Cebule raczej duże, zamiast masła może być oliwa albo olej, śmietana 18, choć kiedyś zrobiłem z 30 i nie było złe.
Przygotowanie
Wrzuć do garnka, w którym zaraz powstanie zupa-marzenie, jakieś 60 g masła klarowanego. Jak się rozgrzeje, dorzuć obraną i pokrojoną w większe kawałki cebulę. Smaż ją spokojnie, bez pokrywki i bez stresu, na małym ogniu przez około 5 minut – aż zrobi się szklista i pachnąca. Potem do gry wchodzą czosnek (5 ząbków, drobniej posiekanych) i marchewka starta na grubych oczkach. Smaż wszystko jeszcze jakieś 10 minut – nadal bez przykrywki – aż kuchnia zacznie pachnieć jak u kogoś, kto wie, co robi.
Tip od kuchennego ninja: nie masz masła klarowanego? Spoko – oliwa,olej roślinny też dadzą radę.
Teraz wlej do garnka 3 szklanki bulionu warzywnego. Dorzuć: ziemniaki pokrojone w kostkę,2 puszki pomidorów i czerwoną soczewicę, wcześniej przepłukaną.
Na to wszystko przyprawy: 3 łyżeczki soli oraz po jednej łyżeczce pieprzu, słodkiej papryki i oregano. Dorzuć jeszcze po ćwierć łyżeczki chili i cukru. Zamieszaj, przykryj i pozwól zupie pyrkać przez jakieś 30 minut, aż ziemniaki będą mięciutkie jak poduszki.
Kolejna rada kuchennego ninjy: jeśli ziemniaki ugotujesz wcześniej osobno, całość będzie gotowa nawet w 15 minut. Surowe w pomidorach mają trochę trudniejsze życie (kwaśne środowisko) i potrzebują więcej czasu. A oregano? Jeśli go nie masz, tymianek wejdzie w jego rolę bez marudzenia. Pomidory z puszki można zamienić na świeże – tylko zdejmij im skórkę.
Kiedy wszystko już jest miękkie i szczęśliwe, wyłącz ogień. Wlej śmietankę i dodaj 4 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny (nie z butelki, nie z proszku – prawdziwego!). Zupa wyjdzie gęsta jak porządny krem; jeśli wolisz rzadszą, dolej trochę bulionu i wymieszaj.
Śmietankę możesz podmienić na mleko albo mleczko kokosowe – zupa nie obrazi się ani trochę.
Teraz zmiksuj wszystko na gładko blenderem. Spróbuj i dopraw, jeśli trzeba – więcej soli, pieprzu, chili albo odrobina imbiru zrobią robotę.
A jak podawać? Ja lubię dorzucić kulki mozzarelli, posypać kolendrą albo pietruszką, prysnąć oliwą. Na przykład truflową. Do tego świeże pieczywo i świat staje się lepszy. Pasuje też kleks kwaśnej śmietany albo mascarpone. Grzanki i groszek ptysiowy? Zawsze mile widziane na tej zupowej imprezie 🍲. To, co zrobiłeś jest konkretną gęściorką, jeżeli szukasz bardziej konwencjonalnej wersji, nie żałuj bulionu.